Moja droga do Slow Fashion i Less Waste

środa, 22 maja 2019


Witajcie 😗
Od jakiegoś czasu wspominam Wam o zmianach, jakie wprowadzam do swojego życia i na których temat się zafiksowałam. Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć, o co dokładnie chodzi i dlaczego zdecydowałam się na ich wprowadzenie. Jeżeli czujecie się zaciekawione, to będzie mi ogromnie miło, jeżeli zapoznacie się z tym wpisem, bo nie ukrywam, że jest on dla mnie bardzo ważny i chciałabym, aby dotarł do jak największej liczby osób. Zapraszam Was zatem do lektury. 😊


Slow Fashion i Less Waste – co to takiego?
  
Slow Fashion to po polsku „powolna moda”, która jest przeciwieństwem fast fashion, czyli „szybkiej mody” i rosnącego konsumpcjonizmu. Slow fashion to świadome i mądre podejście do mody. Co oznacza kupowanie mniejszej ilości ubrań, które są lepszej jakości i wystarczą nam na dłużej. Czyli, krótko mówiąc, odchodzimy od robienia zakupów w sieciówkach, w przypadku których warto wspomnieć, że w większości produkują swoje ubrania w Bangladeszu lub innych podobnych krajach, gdzie ludzie pracujący przy tej produkcji bardzo często pracują w okropnych warunkach, za niską stawkę. Poza tym, żeby je uszyć, zużywa się ogromne ilości prądu, wody i chemicznych barwników – które są szkodliwe dla ludzi, jak i środowiska. 

Myślę, że warto o tym pomyśleć, zanim kupimy ubranie, w którym wyjdziemy raz, które do niczego nam nie pasuje, ale uwydatnia niedoskonałości naszej figury. 

Co zatem kupować? Proponuję rozejrzeć się za polskimi markami, szyjącymi w Polsce. Jest ich coraz więcej na rynku. Owszem są to trochę wyższe koszty w porównaniu do sieciówek, ale płacimy tutaj za jakość, materiał oraz oryginalność, ponieważ prawdopodobieństwo, że nasza koleżanka będzie miała taką samą bluzkę, jest bardzo niska.


Natomiast Less Waste to codzienna troska o to by do kosza na śmieci trafiło mniej odpadów: niemarnowanie jedzenia, unikanie plastiku, ale także zbędnych zakupów różnego typu (kosmetyki, ubrania, kawa na wynos, zabawki dla dziecka etc.). Szczególną uwagę należy zwrócić na plastik, który ulega bardzo długiemu rozkładowi, przez co stanowi realne niebezpieczeństwo dla naszej planety.

Jak to się zaczęło?

O Slow Fashion i Less Waste dowiedziałam się dzięki dwóm filmom, które obejrzałam. A mianowicie „The really cost”, który porusza właśnie temat produkcji ciuchów w takich krajach, jak Bangladesz. Oraz „A Oceanic Plastic”, który z kolei mówi o tym, jak bardzo zaśmieciliśmy planetę i jakie ma to konsekwencje dla środowiska. Polecam również serial „Nasza planeta”, który oprócz przepięknych kadrów, pokazuje również ogrom zniszczeń przyrody, którą niszczymy my – ludzie.

Dlaczego zdecydowałam się na wprowadzenie Slow Fashion i Less Waste do swojego życia?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Ponieważ jestem wrażliwa i ważny jest dla mnie los planety, na której żyje. Nie skupiam się tylko i wyłączenie na byciu tu i teraz, ale myślę również o tym, w jakich warunkach będą żyły moje dzieci, czy wnuki.

Moje Slow Fashion:

Przy Slow Fashion skupiam się przede wszystkim na tym, aby kupować ubrania szyte w Polsce. Nie robię tego jednak nagminnie, ponieważ znacząco ograniczyłam zakupy w tej kategorii. Często kupuje również ubrania z tzw. drugiej ręki. Tak, to też jest sposób, aby być w zgodzie z ideą slow fashion. Najważniejsze jest to, aby nie szerzyć konsumpcjonizmu, i aby nie wspierać marek, które przyczyniają się do śmierci niewinnych osób. Marki, które szyją w Polsce to m.in. Blue Shadow (należy uważać jednak na niektóre materiały, ponieważ zdarza się poliester), More'moi, Cinamoon (nie wszystkie ubrania są szyte w Polsce, trzeba czytać opisy).

Moje Less Waste:

W tym przypadku cały czas się uczę i etap zmian cały czas trwa. To, co udało mi się już zmienić:

  1. Zamieniliśmy plastikowe patyczki higieniczne na te biodegradowalne.
  2. Nie używam gąbki do mycia ciała, myje się dłońmi. 
  3. Przerzuciliśmy się z kapsułek do prania na naturalny proszek w kartonie.
  4. Przestaliśmy kupować wodę w butelkach. Używamy dzbanka filtrującego.
  5. Mój narzeczony używa słoików do transportowania żywności np. do pracy.
  6. Ograniczyliśmy zakup reklamówek foliowych.
  7. Ograniczyłam zakupy kosmetyczne, a jeśli już kupuje, to staram się, aby były w szkle, papierze lub aluminium.
  8. Ubrania kupuje albo z secondhandów, albo polskich marek.
  9. Zużywam to, co mam.
  10. Sprzedaje bądź wymieniam rzeczy, które nie są mi już potrzebne.
  11. Wykorzystuje kartony, folię bąbelkowe z przesyłek, które dostaje do kolejnych przesyłek.
  12. Zwracam uwagę na to, w jakim opakowaniu są produkty, które kupuje.
  13. Zakręcam wodę w trakcie mycia zębów.
  14. Korzystam z prysznica.
  15. Staramy się nie wyrzucać jedzenia.
  16. Żywność, którą mamy w nadmiarze mrozimy.
Jak widzicie, nie jest to takie trudne. Wystarczy tylko odrobina chęci. A możemy pomóc przyrodzie, zadbać o swoje zdrowie i innych ludzi oraz oszczędzić. Osobiście czuje się bardzo dobrze z minimalizmem zakupowym, który wprowadziłam. Wreszcie nie mam wrażenia, że rzeczy, które posiadam, mnie przytłaczają. Mam wolną głowę, bo nie gonię za zakupem kolejnej polecanej przez wszystkich paletki do oczu, nie muszę jej mieć. To jest takie super! 😊
Mam nadzieję, że tym wpisem popchnę kolejne osoby do zmian i że razem zadbamy o nasz świat i życie. 

Dajcie znać, czy słyszałyście o tych ideach i co o nich myślicie. A może już działacie w tym kierunku, jeśli tak to koniecznie napiszcie, jakie zmiany wprowadziłyście u siebie. Może podsuniecie mi coś nowego, co będę mogła również wprowadzić. Czekam na Wasze komentarze!

Pozdrawiam,
Patrycja

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

0 komentarzy