Hypoalergiczny Balsam do ciała Cztery Pory Roku

czwartek, 12 października 2017

Hypoalergiczny Balsam do ciała Cztery Pory Roku

Moje Drogie Kobietki :)
Zapraszam Was dzisiaj na recenzję produktu, po którym nie spodziewałam się wiele, a jednak miło mnie zaskoczył :) Mówię tutaj oczywiście o hypoalergicznym balsamie do ciała marki Cztery Pory Roku. Jak dotąd marka Cztery Pory Roku kojarzyła mi się z kiepskimi składami kosmetyków i raczej po nią nie sięgałam. Ten balsam przyszedł do mnie wraz z sierpniową edycją Shinybox jest to więc kolejny kosmetyk z sierpniowej edycji Shinyboxa, z którego jestem zadowolona. O pierwszym, czyli Emulsji regenerującej marki Kueshi pisałam Wam tutaj. Przejdę teraz do recenzji, w której opowiem Wam, co mnie takiego zaskoczyło w tym produkcie i dlaczego przypadł mi on tak bardzo do gustu.

Informacje na opakowaniu:
Wyjątkowa formuła balsamu zapewnia efekt kojącego opatrunku, przynosząc natychmiastową ulgę szorstkiej i suchej skórze już po jednokrotnym zastosowaniu. Dzięki zawartości bio olejku avocado i masła shea, preparat przywraca odpowiedni poziom nawilżenia, przyspiesza proces regeneracji oraz zapewnia długotrwałą ochronę przed niekorzystnym działaniem czynników zewnętrznych. Regularne stosowanie balsamu sprawia, że skóra staje się gładka, miękka i elastyczna.
Efekty działania:

  • intensywnie i długotrwale nawilża
  • likwiduje szorstkość i suchość skóry
  • przyspiesza proces regeneracji naskórka
  • zapewnia ochronę przed działaniem czynników zewnętrznych

Skład: Aqua, Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Thermal Aqua (woda termalna), Cetearyl Alcohol (składnik wszystkich naturalnych wosków — stabilizuje i nadaje właściwą konsystencję, może powodować powstawanie zaskórników), Glycerin (substancja nawilżająca), C12-15 Alkyl Benzoate (emolient, konserwant — dobrze rozprowadza się po skórze, zmiękcza, uelastycznia i wygładza skórę), Glyceryl Stearate (naturalny emulgator, może powodować powstanie zaskórników, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni skóry), PEG-100 Stearate (emulgator — działa zmiękczająco na skórę), Stearic Acid (kwas stearynowy — otrzymywany z naturalnych wosków, nawilża, ułatwia przedostawanie się substancji czynnych do głębszych warstw skóry), Palmitic Acid (kwas palmitynowy — może powodować powstawanie zaskórników, zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody z powierzchni skóry, zmiękcza, wygładza i nadaje połysk skórze), Ceteareth-20 (substancja konsystencjotwórcza, która zmiękcza skórę), Phenoxyethanol (konserwant), Parfum, Propylene Glycol (substancja nawilżająca — ułatwiająca przedostawanie się substancji czynnych do głębszych warstw skóry), Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty), Tocopheryl Acetate (witamina E), Persea Gratissima Oil (olejek z avocado), Carbomer (zagęstnik), Sodium Hydroxide (regulator pH), Methylparaben, Ethylparaben (bezpieczne konserwanty), Lecithin (naturalny emulgator i zagęstnik, ma właściwości zmiękczające i odżywcze), Tocopherol (witamina E), Ascorbyl Palmitate (pochodna witaminy C), Hydrogenated Palm Glycerides Citrate (uwodorniony olej palmowy z kwaskiem cytrynowym - naturalny emulgator), Glycine Soja Oil (olej sojowy).


Moja opinia:
Jak już wspomniałam we wstępie, najbardziej w tym balsamie zaskoczył mnie jego skład. Masło Shea i woda termalna już na początku składu — Wow nie spodziewałam się tego po tej marce. Jak dla mnie skład tego balsamu jest bardzo na plus, ponieważ ma swoje odzwierciedlenie w działaniu. Muszę przyznać rację producentowi, balsam przynosi ukojenie suchej i szorstkiej skórze. Po zastosowaniu tego produktu skóra jest intensywnie i długotrwale nawilżona oraz miękka i gładka w dotyku — info potwierdzone przez mojego faceta :) Niektórzy z Was mogą przyczepić się  do tego, że balsam może przyczynić się do powstania zaskórników. Jak dobrze wiecie mam do nich skłonności, mogę Was jednak zapewnić, że ten balsam nie zapchał, nie podrażnił ani nie uczulił mojej skóry. Oprócz tego balsam szybko się wchłania i nie zostawia tłustej warstwy.  Kolejną jego pozytywną cechą jest wydajność. Stosuje ten produkt od końca sierpnia i jeszcze trochę mi go zostało. Myślę, że spokojnie wystarczy na 2 miesiące stosowania. Następnym plusem tego produktu jest jego cena za 250ml zapłacicie tylko 7,99 zł! Przypadło mi do gustu również jego opakowanie. Miękka tubka, z której z łatwością można wydobyć produkt i zużyć go do końca. Jedynym minusem, jaki zauważyłam to ciężkość w rozsmarowaniu po ciele, przyznaje, trzeba się trochę pomęczyć, ale wybaczam mu to. Jeżeli chodzi o jego zapach, to nie zachwycił mnie jakoś specjalnie, ale też nie jest najgorszy, taki przeciętny. 
Czy kupię ten produkt ponownie? Zdecydowanie tak. Jestem zadowolona zarówno ze składu, jak i działania. Czy polecam wypróbować? Oczywiście — Uważam, że warto się nim zainteresować, tym bardziej że nie jest drogi, a może stać się Waszym ulubieńcem.

To już wszystko, co dziś dla Was przygotowałam. Dajcie znać czy miałyście styczność z tym balsamem i jak się u Was sprawdził. A może znacie inne perełki tej marki, które możecie polecić? Czekam na Wasze komentarze.

Pozdrawiam  Patrycja.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

0 komentarzy