Recenzja szamponu do włosów suchych i zniszczonych marki Lavera

czwartek, 6 kwietnia 2017

Lavera

Moje Drogie Kobietki :)
Dawno mnie tutaj nie było, bo aż ponad tydzień i muszę przyznać, że stęskniłam się za blogiem i pisaniem. Mam nadzieję, że Wam również mnie trochę brakowało i z chęcią przeczytacie dzisiejszy wpis, który dla Was przygotowałam:)

Najpierw jednak chciałabym się trochę wytłumaczyć z tej ponad tygodniowej nieobecności na blogu. Moja nieobecność spowodowana była ostatnimi przygotowaniami do wyjazdu, ponieważ w niedzielę wyjeżdżam na 2 tygodnie do Anglii, w związku z czym musiałam pozamykać kilka spraw na uczelni i nie tylko. Teraz czeka mnie 2 tygodniowy relaks z ukochanym no i oczywiście praca nad ulepszaniem bloga. Dlatego, jeżeli jeszcze nie wypełniłaś ankiety poglądowej dotyczącej bloga, to bardzo proszę, poświęć chwilkę i zrób to. Dzięki temu pomożesz mi rozwijać to miejsce zgodnie z twoimi preferencjami, ankietę znajdziesz tutaj.

Powróćmy do dzisiejszego wpisu, którego tematem jest recenzja Szamponu do włosów suchych i zniszczonych z wyciągiem z bio-róży marki Lavera. Jeżeli jesteście ciekawe tego, jak ten szampon sprawdził się u mnie i jaka jest moja opinia na jego temat, to zapraszam do dalszej części wpisu.


Lavera

Informacje na opakowaniu:
Nowy kompleks keratynowy z rzodkiewki dba o regenerację włosów. Innowacyjna formuła pielęgnacyjna z 4 roślin (migdał, soja, ryż i owies) wygładza strukturę włosów i pozostawia je sprężystymi i elastycznymi. Łagodne roślinne środki myjące (tensydy na bazie cukru i kokosa) niepodrażniające skóry oczyszczają i nawilżają włosy. Nie zawiera silikonów. Zawiera naturalne składniki roślinne pochodzące z upraw ekologicznych, kontrolowanych dzikich zbiorów i z własnej produkcji. Wyprodukowano w Niemczech. 100% naturalny, wegański kosmetyk. 

Skład: Water, Sodium Coco-Sulfate (naturalne detergenty), Lauryl Glucoside (naturalny emulgator), Betaine (substancja nawilżająca), Sea Salt (sól morska), Rosa Damascena Flower Water (hydrolat z kwiatów róży), Prunus Persica (Peach) Fruit Extract (wyciąg z owoców brzoskwini), Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract (ekstrakt z kiełkujących nasion pszenicy), Oryza Sativa (Rice) Extract (ekstrakt z ryżu), Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Seed Extract (ekstrakt z migdałów), Avena Sativa (Oat) Straw Extract (ekstrakt z owsa), Olea Europaea (Olive) Fruit Extract (ekstrakt z oliwy z oliwek), Glycine Soja (Soybean) Germ Extract (ekstrakt z soi), PCA Glyceryl Oleate (naturalna substancja zmiękczająca), Disodium Cocoyl Glutamate, Sodium Cocoyl Glutamate (naturalne substancje myjące), Hydrolyzed Corn Protein (hydrolizat protein z kukurydzy), Hydrolyzed Wheat Protein (hydrolizat protein z pszenicy), Hydrolyzed Soy Protein (hydrolizat protein z soi), Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate (naturalny konserwant), Sodium Hyaluronate (naturalna substancja nawilżająca), Citric Acid (kwas cytrynowy), Lactic Acid (kwas mlekowy), Tartaric Acid (kwas winowy), Sodium Phytate, (fitynian sodu), Alcohol, Fragrance (Parfum), Citronellol, Geraniol, Linalool, Limonene, Citral, Benzyl Benzoate, Coumarin (mieszanka naturalnych olejków eterycznych).

Moja opinia:
Oceniam ten produkt jako dobry z niewielkimi minusami, które jednak decydują o tym, że raczej nie sięgnę po niego ponownie, ale zacznę od początku. Zgadzam się z obietnicami producenta — rzeczywiście włosy po zastosowaniu tego produktu wydają się zdrowsze, sprężyste i lśniące. Włosy zaraz po umyciu były delikatnie splątane, jednak szybko można było je rozczesać, poza tym zaraz po wysuszeniu stawały się sypkie i uniesione od nasady. Szampon również nie podrażnił mojej skóry głowy, tylko delikatnie ją oczyszczał. Na plus tego produktu przemawia również jego skład oraz to, że jest to produkt wegański. Co zatem sprawiło, że nie sięgnę po niego ponownie?  Niestety jest to szampon bardzo nie wydajny, zużyłam go w 3 tygodnie, co w przypadku jego ceny, która wynosi około 20 zł za 200 ml, jest jak dla mnie mało ekonomiczne. Jasne płacimy za jakość, ale efekt, jaki daje ten szampon, przypominał mi trochę efekt, jaki daje szampon Babydream z Rossmanna, który fakt bardziej plącze włosy, ale kosztuje tylko 6,49 zł i wystarcza na dłużej. 

Pamiętajcie o tym, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia i to, co się sprawdziło bądź nie sprawdziło u mnie, może zupełnie inaczej zadziałać u Was. Napiszcie w komentarzu czy stosowałyście ten szampon bądź inne produkty z Lavery i jaka jest Wasza opinia. Chętnie się z nią zapoznam :)

Pozdrawiam — Patrycja.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

0 komentarzy