Moda na bycie fit

środa, 14 września 2016

siłownia

Obecnie możemy zaobserwować coraz bardziej szerzący się trend na bycie fit i zdrowy styl życia. Zalewa nas plaga trenerów personalnych z idealnie wyrzeźbionymi sylwetkami, którzy wmawiają Nam, że też możemy tak wyglądać  musimy tylko jeść, to co oni, trenować 2 razy dziennie 6 dni w tygodniu i najlepiej ubierać się u firm, które oni reklamują. Tam, gdzie popyt tam i podaż. Większość osób, która nie radzi sobie, z własnymi kompleksami łapie się tego, jak tonący brzytwy ślepo wierząc, że ich życie stanie się przez to lepsze.

Osobiście nie popieram tego trendu. Czuję, że zaraz zostanę przez to zlinczowana wypowiedziami typu — Jak to przecież ruch i dieta to zdrowie. Całkowicie się z tym zgadzam. Sama staram się regularnie ruszać, unikać fastfoodów, ograniczać słodycze. Nie brnę w to jednak na ślepo tzn. że dopasowuje mój ruch i dietę do mojego trybu życia. Robię to po to, aby nie czuć się później sfrustrowana, kiedy w ciągu dnia po raz drugi trzeba wykonać trening. Nie narzucam sobie diet, na które mnie nie stać. Nie ubieram się w jak najdroższe ciuchy do treningu — bo uważam, że w zwykłej bluzce i legginsach można równie dobrze potrenować. Nie wykonuje ćwiczeń, których nie mogę wykonać, a przede wszystkim nie podkręcam swoich osiągów sterydami czy innymi podejrzanymi substancjami.

Tak moi drodzy, trening i dieta to jedno, ale dużą rolę w osiągnięciu wymarzonej sylwetki mają tzw. wspomagacze. Nie oszukujmy się, trudno jest dźwignąć 200 kg ciężarów, stosując tylko trening i dietę. 

Nie jestem żadnym specjalistą w tej dziedzinie i oczywiście mogę się mylić, ale piszę ten tekst po to, aby skłonić Was do refleksji. Czy faktycznie będziecie szczęśliwsi, uzależniając poczucie własnej wartości od tego, jak wyglądacie? Czy nie lepiej popracować nad tym, jak o sobie myślimy? Bez restrykcyjnych zasad, zakazów, pseudo zdrowych wspomagaczy. Nawet pięknie wyrzeźbione ciało nie zmieni nic, jeżeli nie popracujemy nad tym, co mamy w głowach.

Nie dajmy się wpędzić w już i tak wszechobecny konsumpcjonizm i dążenie do obowiązującego kanonu piękna, jakim jest wyrzeźbiona sylwetka. Bo każdy z Nas jest piękny i wartościowy na swój własny sposób, tylko musimy w to uwierzyć. I to właśnie wiara jest kluczem do sukcesu.

Popieram ruch i rozsądną dietę. Jestem przeciwko zadręczaniu siebie, życiu w ciągłym stresie i wspomagaczom. A jaka jest Wasza opinia na ten temat? Koniecznie podzielcie się nią w komentarzach.

Pozdrawiam — Patrycja.

Wpisy, które mogą Cię zainteresować

0 komentarzy